Zdrowy urlop w nieodkrytej RUMUNII
Relaksacyjnie, romantycznie, oryginalnie, ciekawie, bez tłumów, niedaleko, niedrogo. Zobaczcie Oradeę i rozkoszujcie się pobliskimi wodami geotermalnymi.
Zaledwie godzina lotu dzieli Warszawę od Oradei – stolicy historycznej krainy Kriszana w północno-zachodniej Rumunii, w pobliżu granicy z Węgrami. Miasto wyjątkowe, fascynujące, pełne zabytków, urokliwych placów i bulwarów, magicznych uliczek, artystycznej atmosfery, klimatycznych knajpek. Ma wiele atrakcji, tętni życiem, ale jednocześnie jest przesiąknięte rytmem „slow”, dzięki czemu można osiągnąć idealny balans w podróży: zwiedzać w niespiesznym tempie, wypoczywać, rozkoszować się darami natury.
Na przestrzeni wieków Oradea zmieniała przynależność państwową, mieszały się tu wpływy różnych kultur i religii. Splendor przeszłości, niepospolita mieszanka architektoniczna, węgiersko-rumuńska kuchnia, atrakcje kulturalne, pięknie zagospodarowane parki, zielone nadbrzeża, urokliwe hotele, spa i baseny zasilane gorącymi źródłami – idealne miejsce na romantyczną podróż we dwoje.

Moc secesji
Oradea z 89 budowlami w stylu secesji została wpisana na listę Réseau Art Nouveau Network, zajmując zasłużoną pozycję obok takich gigantów turystycznych, jak Wiedeń czy Barcelona. Jednym z symboli miasta jest Pałac Orła Czarnego, zbudowany w 1909 r. Składa się z dwóch części połączonych eleganckim pasażem uwieńczonym szklanym dachem. To uczta dla miłośników secesyjnej architektury; bogato zdobione elewacje, piękne wykusze, balkony i portale z motywami roślinnymi i muszlowymi, pastelowe barwy, płynne linie, spirale, turkusowa wieża w kształcie minikopuł, witraże (na czele ze słynnym czarnym orłem), mozaiki na podłodze – prawdziwy majstersztyk. Dziś, podobnie jak i sto lat temu, kwitnie tu życie towarzyskie; zapraszają sklepy, kawiarnie, kino, odbywają się spotkania i imprezy kulturalne.

Niezwykłym miejscem jest także Muzeum Art Nouveau – mieści się w okazałym, wyjątkowo oryginalnym budynku, malowniczo usytuowanym blisko rzeki. Ta perła secesji urzeka przede wszystkim magią wnętrz, w których można poczuć się jak gość na salonach. Wyobraźnia podpowiada, że gospodarze zostawili nas na chwilę samych, zaraz wrócą, by zasiąść z nami do gry w karty przy stylowym stoliku lub ucztować w jadalni. A tymczasem podejrzymy nieco ich życie: naczynia, garderobę, żyrandole, misterne meble, kryształowe lustra, piękne freski, maskownice grzejników i inicjały na klamkach, a na koniec odetchnijmy na ukwieconym tarasie z widokiem na miasto i rzekę Crișul Repede.

Moc ducha
Okazałą pamiątką przeszłości jest średniowieczna twierdza zbudowana przez Władysława I – króla Węgier, późniejszego świętego. Przez stulecia pełniła funkcję obronną, polityczną, a także naukową, kulturalną i religijną. Pod protektoratem ówczesnego biskupstwa działały tu prężnie wydziały szkolne, biblioteka, drukarnia oraz pierwsze w Europie obserwatorium astronomiczne, gdzie m. in. został wyznaczony południk zerowy, z którego korzystali w swych wyprawach Krzysztof Kolumb i Amerigo Vespucci. Dziś w twierdzy odbywa się wiele wydarzeń, znajduje się tu Instytut Sztuk Pięknych, a tereny fossy służą jako trasy spacerowe.
Pomnik Władysława I, założyciela twierdzy, stoi naprzeciwko katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kościół ten, wraz z pałacem biskupim, tworzy jeden z największych barokowych kompleksów sakralnych w tej części Europy. W Oradei są świątynie różnych wyznań; katolickie, protestanckie, greckokatolickie, cerkwie, klasztory, synagoga, a nawet siedziba Loży Masońskiej (znajduje się w niej Muzeum Wolnomularstwa). A na głównym placu miasta stoi cerkiew ze strzelistą wieżą i z wbudowanym (1793 r.!) mechanizmem odmierzającym fazy księżyca.

Moc relaksu
Przyjemnością są też wędrówki wzdłuż rzeki; kojąca zieleń, spokój natury, miejsca piknikowe i piękne widoki gwarantowane. I jeszcze gratka dla miłośników wodnego relaksu: Aquapark Nymphaea – największy kompleks tego typu w zachodniej Rumunii. Składa się z części zewnętrznej (maj – wrzesień) oraz całorocznej części wewnętrznej. Jego nowoczesne baseny, zjeżdżalnie wodne, strefy relaksu z leżankami, łaźnie, sauny, jacuzzi, gabinety masażu stanowią nie lada atrakcję podczas pobytu w Oradei.
Sercem miasta jest aleja Calea Republicii pełna zabytkowych kamienic, pałaców, urokliwych podwórek, ogródków kawiarnianych, restauracji, butików, galerii sztuki. Spacer po tym reprezentacyjnym deptaku i jego okolicach to lekcja historii, architektury, dobrego smaku – architektonicznego i kulinarnego. Cieszą oko romantyczne zaułki, wspaniała architektura, bogata ornamentyka, eleganckie restauracje i kawiarnie, w których przy blasku świec i z lampką rumuńskiego (a jakże!) wina można celebrować uczucia i przeżywać nastrojowe chwile w tym niesamowitym mieście.

A po zwiedzaniu czas na zasłużony odpoczynek w hotelu. Oferta noclegowa jest bogata; koneserzy prestiżowych marek mogą wybrać np. DoubleTree by Hilton Oradea z pięknym widokiem na rzekę, albo Ramada by Wyndham Oradea z tarasem na dachu i pierwszym w Rumuni wine spa. Aby poczuć atmosferę minionych czasów warto wybrać butikowy hotel w historycznym budynku, choćby Grand Astoria w niegdysiejszym pałacu zbudowanym w 1906 r.

Moc gorących wód
Niespełna 10 km od Oradei znajduje się najsłynniejsze uzdrowisko rumuńskie: Baile Felix – kapitalne miejsce na zdrowy wypoczynek i regenerację. Jego historia sięga początków XVIII w., kiedy to mnich Felix leczył miejscową ludność wodami z tutejszych gorących źródeł. W czasach Monarchii Austro-Węgierskiej powstały tu murowane łaźnie i kąpieliska z pawilonami. Dziś uzdrowisko kusi licznymi ośrodkami leczniczymi, spa, wellness i bogatą infrastrukturą turystyczną.
Tutejsze geotermalne wody są bogate w fosfor, wapń, siarkę i sód, dzięki czemu wykorzystuje się je w leczeniu chorób reumatycznych, neurologicznych i dermatologicznych, a także w łagodzeniu bólów mięśni i stawów oraz dolegliwości układu oddechowego. Stanowią również świetną kurację antystresową, o czym przekonałam się na własnej skórze.

Najlepszym miejscem na korzystanie z dobrodziejstw wód termalnych jest duży, nowoczesny kompleks President & Hotel Resort składający się z 5 komfortowych hoteli, 20 basenów, stref spa & wellness, siłowni i aquaparku. Obiekty te są świetnie zaprojektowane i wyposażone, połączone ze sobą korytarzami i windami, dzięki czemu bez wychodzenia z hotelu, w szlafrokach i kapciach można przemieszczać się do zadaszonych wód, ale też do tych na zewnątrz, bo hydroterapia w temperaturze ok. 35 st. C podczas jesiennej szarugi lub zimowych przymrozków to prawdziwa przyjemność i dawka zdrowia.
Strefy basenowe, sauny i łaźnie czynne są do późnych godzin nocnych, dzięki czemu można się w nich długo wylegiwać po kolacji (bufety są bogate i różnorodne), pływać i korzystać z podwodnych masaży.

Moc zdrowia i urody
Jako dodatek do kąpieli termalnych warto zafundować sobie masaże i zabiegi upiększająco – regenerujące oparte na najsłynniejszych kosmetykach rumuńskich Gerovital, bogatych w ekstrakty roślin leczniczych, witaminy i składniki najnowszej generacji. Swą moc i prestiż zawdzięczają utytułowanej lekarce i biolożce rumuńskiej prof. Anie Aslan, która już w latach 50. opracowała formułę przeciwzmarszczkową opartą na witaminie H3. Pani Aslan stworzyła także markę kosmetyczną Aslaviata, której najważniejszym składnikiem jest naturalna glinka, polecana głównie dla skóry wrażliwej.
Na terenie kompleksu President & Hotel Resort znajduje się także centrum zdrowia z bogatą ofertą zabiegów leczniczych, takich jak elektroterapia, laseroterapia, magnetoterapia, kąpiele galwaniczne, kinezyterapia, okłady borowinowe, bicze szkockie, masaże, kąpiele ziołowe i wiele innych.
Kadra medyczna, fizjoterapeuci i kosmetyczki dbają o zdrowie kuracjuszy, ich kondycję i samopoczucie, a nowożeńcom pomagają naładować baterie na nową drogę życia.
Miodowy miesiąc będzie jeszcze bardziej udany, jeśli połączycie relaks w gorących basenach z zabiegami spa i wellness, zwiedzaniem, spacerami i aktywnością na świeżym powietrzu. Tuż za kompleksem hotelowym rozciąga się las, idealny do spacerów i biegania; znajduje się tam również żużlowa trasa, na której niegdyś trenowali rumuńscy lekkoatleci, m.in. Gabi Szabo (późniejsza minister sportu).
Z hotelu prowadzi 900-metrowa ścieżka do centrum kurortu, a sprzed kompleksu kursują autobusy miejskie do Oradei. Warto wybrać się także na dalsze wycieczki, bo to region pełen nieskażonej przyrody, wapiennych klifów, rzek, unikatowych jaskiń, gorących źródeł i tradycyjnych wiosek. Wspaniały teren dla odkrywców o każdej porze roku.

Tekst: Alina Woźniak
Zdjęcia: VisitOradea i A. Woźniak
Polecamy:
President Hotels & Spa: www.baile-felix.ro/en/
Informacja turystyczna Oradea: www.visitoradea.com
Loty do Oradei: www.lot.com/pl/pl





