JAK PACHNIE PRZYJAŹŃ czyli relacje interpersonalne

Pragniemy myśleć o naszych przyjaźniach, że są jedyne w swoim rodzaju, a o miłości, że wydarzyła się zrządzeniem gwiazd. Ale nawet coś tak pozornie niematerialnego jak emocjonalna bliskość można z powodzeniem dziś badać
przy pomocy metod neuroobrazowych. I z szansy tej od lat korzystają uczeni, mimo że zaglądanie za kulisy społecznego mózgu może się jawić niczym odbieranie niezwykłości temu, co na pozór wymyka się rozumowi.

Adam Zamełka CHARAKTERY MAGAZYN PSYCHOLOGICZNY

WNMDGD tajemniczy akronim umieszczony po znaku równości jako rezultat równania. A w tym równaniu dwa podwójne inicjały. Litery wypalone w drewnie lub wyryte w murze.

Wielka nieskończona miłość do grobowej deski. Oto, jaki sekret skrywała ta dziwna matematyka, znana z czasów mojego dzieciństwa. A gdyby ktoś tym dwojgu zakochanych, którzy mieli być sobie przeznaczeni na zawsze, powiedział, że nie trzeba zdrady czy gniewu, by uczucie wygasło? A nawet nie potrzeba długich lat spędzonych razem w codziennym mozole. Że wystarczy jedna donosowa dawka i głęboki wdech, by substancja blokująca aktywność mózgową oksytocyny, nazywanej potocznie „hormonem przytulania”, zrobiła swoje. I pragnienie bycia razem na moment wygasa jak zalane wodą ognisko.

Nie jest tajemnicą, że oksytocyna wzmacnia nasze relacje społeczne. Ciekawych ustaleń w tym zakresie dostarczył w 2012 r. zespół pod kierunkiem Marka Ellenbogena z Concordia University. W badaniu, które objęło aż setkę osób obu płci, sprawdzano, w jaki sposób podanie donosowo oksytocyny wpłynie na gotowość interakcji społecznych. Grupa, która otrzymała oksytocynę, w odróżnieniu od grupy kontrolnej, której podano placebo, w kwestionariuszu wypełnianym po upływie półtorej godziny deklarowała znacznie większą otwartość na nowe relacje oraz wyższy poziom takich wartości, jak zaufanie czy altruizm. Jednak w 2017 r. na łamach magazynu „Biological Psychiatry” ukazały się dane rzucające nowe światło na tradycyjnie postrzeganą rolę oksytocyny. Jak przekonywali Natalia Duque- Wilckens oraz Brian Trainor z University of California w Davis, oksytocyna jest nie tylko „hormonem przytulania”, ale pełni również funkcję ochronną, kiedy ze strony innych ludzi spotka nas coś niedobrego. Wówczas zadanie oksytocyny polega na wzmacnianiu zachowań unikowych w odniesieniu do potencjalnie nowych relacji. Innymi słowy – czujemy raczej opór przed nawiązywaniem kontaktów z obcymi, co ma nas ustrzec przed kolejnymi przykrościami.

Podczas badań zaobserwowano, że samice myszy po wystawieniu na stresogenne kontakty z innymi osobnikami trzymały się z dala od grupy, zaś w ich mózgach nastąpiła wzmożona aktywność komórek produkujących oksytocynę. Kiedy jednak podano im donosowo bloker oksytocyny, ich zachowania społeczne wróciły do normy. Według uczonych należałoby nieco zrewidować tradycyjne postrzeganie roli oksytocyny w ośrodkowym układzie nerwowym. Nie jest bowiem – jak wydawało się dotychczas – odpowiedzialna wyłącznie za wzmacnianie zachowań prospołecznych. Jej zadaniem jest raczej wzmacnianie postaw społecznych bez względu na ich wektor, a więc zarówno uzasadnionego unikania nowych kontaktów, jak i chęci przebywania z innymi.

Kiedy więc jesteśmy bezpieczni, oksytocyna wzmacnia naszą gotowość przebywania z ludźmi, kiedy zaś doświadczyliśmy krzywdy, skłania nas do zrobienia sobie przerwy od nowych znajomości. Rejonami mózgu szczególnie zaangażowanymi w opisywane zachowania są: jądro łożyskowe prążka krańcowego (prążek krańcowy jest strukturą łączącą ciało migdałowate z podwzgórzem, odpowiedzialną m.in. za kontrolę lęku) oraz jądro półleżące, zwane mózgowym ośrodkiem przyjemności ze względu na jego kluczową rolę w tzw. układzie nagrody. To właśnie aktywność oksytocyny w obszarze prążka krańcowego odpowiada za postawę wycofania z relacji wskutek trudnych doświadczeń, z kolei oksytocyna w jądrze półleżącym odpowiada za odczucia nagradzające wskutek aktywnych relacji społecznych. Jeśli zablokujemy aktywność oksytocyny w prążku krańcowym, osoba stroniąca odzbyt intensywnych relacji interpersonalnych (również z powodu depresji) może momentalnie nabrać ochoty na spotkania towarzyskie. Zatem zarówno aerozol z oksytocyną, jak i ten z jej blokerem, mogą wpłynąć bezpośrednio na naszą gotowość zawierania relacji. Niczym perfumy o zapachu przyjaźni lub nieufności.

Chemia miłości 

Klasyk polskiej psychiatrii, prof. Tadeusz Bilikiewicz, definiował (pół żartem, pół serio) stan zakochania jako „ostrą psychozę na tle seksualnym”. Nieco łaskawszym okiem na taką relację spogląda Helen Fisher, znana badaczka neurobiologicznych aspektów miłości, przekonując, że wszystkie nasze przeżycia, w tym te najbardziej romantyczne, są sprawką neurochemicznych procesów zachodzących w mózgu, choćbyśmy twierdzili, iż to przeznaczenie czy
ingerencja gwiazd. W swoich badaniach Fisher wyróżniła trzy fazy miłości wraz z neurochemiczną charakterystyką każdej z nich. Pierwsza faza ma postać pożądania i pierwsze skrzypce grają w niej hormony płciowe (testosteron i estrogen). Kluczowe znaczenie ma tutaj początkowe wrażenie, a więc to, czy ktoś „wpadnie nam w oko” czy też nie. Opieramy się bowiem na informacjach zmysłowych, które wpływają na pobudzenie seksualne. Oczywiście, w największym stopniu na tym początkowym etapie zawierzamy informacjom wizualnym. I choć znamy doskonale ludową przestrogę, by nie oceniać książki po okładce – to gdy mowa o relacjach intymnych, od „okładki” się zaczyna (i niekiedy, co gorsza, na niej tylko kończy).

Więcej na:

MAGAZYN WESELE 65

 

 

Podziel się ze znajomymi!


Zapisz się
do subskrypcji
Magazynu

Otrzymasz od nas
coś fajnego

Zapisz się
do subskrypcji
Newslettera

PARTNERZY:

POLECAMY: